Młoda wierci się – a to ręce w górze, a to tyłek, a to na jednym boku, to znów na drugim, coś tam gada do tygryska szeptem, za chwilę wykrzykuje coś na pełne gardło, generalnie – nie kroi się spanie.
- Nati! Weź się w końcu ogarnij i śpij! - upominam ostro. - Późno już, ciemno za oknem, trzeba spać.
- Dobzie! - zgadza się uczynnie córka i obraca na drugi boki, niby że śpi.
Ale w tym momencie Daniel z kolei zaczyna wymachiwać słoniem i coś tam dziamolić.
- Młody! - cierpliwość mi się kończy. - Teraz ty? Ciebie mam teraz uspokajać???
- Mój Niejek! - gwałtownie podrywa się Tuśka. - Nie kajaj! Mój ciszek! Nie wono!
- Co nie wolno? Co nie wolno? - kłócę się z nią. - Rozrabia to go uspokajam!
- Mój ciszek! - dobitnie powtarza Młoda. - Nie kajaj! Nie wono!!!
No, adwokat diabła, jak nic!!!

Jak walczyć z rodzicami, to tylko w pakcie z rodzeństwem :D
OdpowiedzUsuńBoje się, co będzie np. za 5 lat :)
UsuńJakbym skądś to znała:)
OdpowiedzUsuńZ autopsji, jak mniemam? :)))
Usuń