środa, 4 kwietnia 2012

15. Zołza i cwaniak


Młoda przekorna się robi. Myślałby kto, że taki słodki aniołeczek, który mruży oczka i się uśmiecha przeuroczo, może mieć diabełka za skórą. Bezczelna się zrobiła, a udawać krzywdę potrafi na zawołanie. Niejeden mógłby się od niej uczyć.
Wsuwają dzieciaki w samochodzie coś dobrego. Daniel pochłonął swoje i siedzi zadowolony, Natalka ciapie powoli. Mniej więcej po zjedzeniu dwóch trzecich smakołyku gromkim głosem obwieszcza:
- Nie ciem juś! - i wyciąga do mnie rączkę, żeby od niej zabrać.
- Ja zjem! Ja zjem! - włącza się Młody.
- Natka, daj Danielkowi, niech sobie zje – mówię więc.
- Nie dam! Nie dam! Niejkowi nie! - protestuje żywiołowo Natalka.
- Będziesz jeszcze jeść? - dziwię się.
- Nie ciem jeść! Nie ciem!
- No to oddaj mi – wzdycham z rezygnacją i przejmuję przysmak od niej, po czym przekazuję go Danielowi, który połyka pozostałą resztkę z ukontentowaniem.
Na twarzy Natki wykwita podkówka, oczy wypełniają się łzami, a płaczliwy głosik oznajmia całemu światu:
- Zjadł miiiiiiii... - i żałość spływa w dół.
No, zołza, no...!

Zołza ta jest obecnie na etapie „a cego?”, „a cemu?” i z uporem maniaka powtarza to przy każdej nadarzającej się okazji.
- Natalka, posprzątaj zabawki!
- A cemu?
- Bo późno jest i zaraz idziesz się myć!
- A cego?
- Bo spać już trzeba!
- A cego?
- Bo grzeczne dzieci o tej porze śpią!
- A cemu?
- Bo tak i już!
- Cemu?
- Cemu, cemu! - tracę cierpliwość. - Bo nie ma dżemu!!!
- A cego???
Ręce opadają...

Nie tylko cierpliwość trzeba mieć. Wyobraźnię, zdolność kojarzenia i wiele innych cech, gdy się ma takie dzieciaki jak nasze. Daniel też zaczyna kombinować...
Jedziemy sobie z nim w samochodzie, Młody piskliwym głosikiem zaczyna:
- Mamoooo!
- Słucham, synku?
- Ale to nie synek, to córeczka, Natalka!!!
- Jak to córeczka?
- Córeczka... Nie ma Danielka, to ja, Natalka...
- Ściemniasz, synu – Mama odwraca głowę i patrzy prosto na Młodego. - Widzę przecież, że to nie Natalka, tylko Daniel!
- Mamooooo – ton błagalny, oczka jak u kota ze Shreka – a możesz się nabrać, że to Natalka? Proooooszęęęę....
Chyba można się nabrać... raz na jakiś czas...

2 komentarze:

  1. Hahaha :D ależ mi brakowało tych historii!! ciesze się, że okiem-taty powróciło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już będzie na stałe. I może nawet częściej niż raz na tydzień :)

      Usuń